Odsłuch tekstu
Gotowy
Tomistyczne Refleksje nad Myślą Jana Władysława Dawida
W cichości gabinetu, w oparach starego papieru i atramentu, rozkwita „O Duszy Nauczycielstwa” Jana Władysława Dawida – dzieło, które mimo upływu lat, wciąż pulsuje żywotnością i prowokuje do głębokiej refleksji. Wobec tej publikacji nie sposób pozostać obojętnym, zwłaszcza gdy analizuje się ją z perspektywy filozofii tomistycznej, jednocześnie będąc bacznym obserwatorem szkolnego życia. Dawid, z właściwą sobie przenikliwością, dotyka sedna pedagogiki, wykraczając poza suchą metodykę i mechaniczne procesy, o których tak wiele słyszy się dziś, w dobie „kompetencji kluczowych” i „efektywności kształcenia”.
W istocie, uderza od razu tomistyczny rezonans w myśli Dawida, choć autor nie posługuje się terminologią scholastyczną. Jego koncepcja „miłości dusz ludzkich” jako istoty powołania nauczycielskiego idealnie wpisuje się w rozumienie miłości caritas – tej, która nie jest tylko sentymentalnym uczuciem, lecz czynną wolą dobra drugiego. Dawid pisze: „Jest to miłość dusz, bo przedmiotem jej jest wewnętrzna duchowa treść człowieka, jego dobro moralne, jego oświecenie i udoskonalenie jako istoty duchowej”. Czyż nie jest to echem akwinatowskiego bonum honestum, dobra godziwego, dążenia do doskonałości istoty ludzkiej w jej wymiarze duchowym i moralnym? Nauczyciel, prawdziwy nauczyciel, w optyce Dawida, to nie rzemieślnik wiedzy, lecz współtwórca, animator duchowego życia, ktoś, kto widzi w uczniu imago Dei, obraz Boga, i pomaga mu ten obraz odkryć i rozwinąć.
Współczesna szkoła, z całym jej zgiełkiem, innowacjami i nieustannym dążeniem do „praktyczności”, zdaje się w dużej mierze zapominać o tym fundamencie. Pogrążeni w metrykach, wskaźnikach i rankingach, często sprowadza się edukację do akwizycji umiejętności rynkowych, do przygotowania do zawodu, do „użyteczności”. Dawid, niczym starożytny filozof, przestrzega przed tym redukcjonizmem. Pisze, że życie oparte na biernym użyciu, przyjemności i łatwości działania prowadzi do „moralnego bankructwa”. To spostrzeżenie jest dziś bardziej aktualne niż kiedykolwiek. Jesteśmy świadkami wszechobecnej kultury natychmiastowej gratyfikacji, gdzie wysiłek, cierpienie (to konstruktywne, o którym pisze Dawid), a nawet refleksja, są spychane na margines. Szkoła, zamiast być miejscem hartowania ducha, często staje się zakładem usługowym, który ma dostarczyć „łatwej przyjemności” w zdobywaniu wiedzy, bez konieczności mierzenia się z trudnościami.
Dawidowska koncepcja pierwiastka wysiłku, przymusu, wyrzeczenia się, a więc przykrości, cierpienia jako nieodzownego elementu życia wartościowego, to esencja tomistycznego wychowania do cnoty. Cnota, jak uczy Akwinata, jest stałą i nabytą dyspozycją do czynienia dobra, a jej opanowanie wymaga trudu i samozaparcia. Nauczyciel, który ma w sobie tę „miłość dusz”, nie boi się stawiać wymagań, bo wie, że tylko przez przezwyciężanie trudności uczeń może wzrastać i rozwijać swoje wewnętrzne siły. Jakże odmienna to wizja od powszechnego dziś trendu minimalizowania stresu i unikania „negatywnych emocji” za wszelką cenę. Nie oznacza to oczywiście propagowania bezsensownego rygoru, lecz mądre prowadzenie ucznia przez wyzwania, które go wzmocnią, zamiast osłabiać.
Co więcej, Dawid odważnie stawia tezę, że kierowniczym czynnikiem wychowania jest to, czym jest nauczyciel, a raczej, za co się ma i czym jeszcze chciałby być. To mocne uderzenie w anonimowość współczesnych systemów edukacyjnych, gdzie rola nauczyciela bywa sprowadzana do roli trybika w machinie programowej. Dla myśli tomistycznej, która akcentuje znaczenie osobistego przykładu i formacji moralnej wychowawcy, słowa te brzmią jak credo. Nauczyciel Dawida to autorytet moralny, a nie tylko instancja przekazująca informacje. Jego wewnętrzna prawdziwość, zgodność z sobą, objawianie się takim tylko, jakim się jest, i w całości jakim się jest to warunek konieczny do tego, by wychowanie miało jakikolwiek sens. Czyż nie ubolewa się dziś nad brakiem autorytetów, nad relatywizmem wartości? Odpowiedzią Dawida jest nauczyciel, który najpierw sam odnajduje swoją „duszę”, który „czuje rzeczywistość duchowego porządku”.
Przejdźmy jednak do kwestii „korzyści (lub ich braku) z zastosowania myśli Dawida”. Baczna obserwacja współczesnej szkoły pozwala stwierdzić, że wdrożenie jego idei w czystej formie napotkałoby na gigantyczne bariery.
Bariery i wyzwania
-
Systemowa anonimowość: Współczesne systemy edukacji są z natury swojej masowe i zunifikowane. Idea nauczyciela-apostola, który swoją ogarnia dusze uczniów, jest trudna do zrealizowania w klasach liczących po 30 osób i w warunkach narzucanych z góry programów i standardów. Gdzie tu miejsce na indywidualne, głębokie oddziaływanie?
-
Redukcja roli nauczyciela: Presja na realizację „podstawy programowej”, testowanie i ocenianie, często sprowadza nauczyciela do roli technika instruktażysty. Brakuje czasu i przestrzeni na budowanie głębokich relacji i na to „współtworzenie” ducha, o którym pisze Dawid.
-
Materializm edukacji: Jak już wspomniano, dominujący paradygmat edukacyjny kładzie nacisk na wymierne rezultaty materialne i zawodowe. Wartości duchowe, moralne, „miłość dusz” – to kategorie często niewygodne, niepoliczalne i postrzegane jako niepraktyczne.
-
Brak płodnej bezczynności: Dawid trafnie zauważa, że nieustanna troska materjalna, walka o chleb powszedni, wytężona praca do zupełnego wyczerpania umysłu — tłumi wszelką możność życia prawdziwie ludzkiego, duchowego, a zatem w zarodku niszczy i te siły, które stanowią „duszę nauczycielstwa”. Nauczyciele, zwłaszcza w obliczu niskich płac i narastającej biurokracji, są przeciążeni, zmęczeni i zdemotywowani. Gdzie tu miejsce na „minimum spokoju, bezczynności, samotności, milczenia”, które jest warunkiem „duchowego pogłębienia”? Bez zaspokojenia podstawowych potrzeb materialnych, apel o rozwijanie „duszy nauczycielstwa” brzmi jak okrutna kpina.
Niezaprzeczalne korzyści
Mimo tych trudności, myśl Dawida oferuje bezcenne korzyści, zwłaszcza jeśli potraktuje się ją jako idealny wzorzec, do którego należy dążyć, a nie jako gotową receptę na natychmiastowe wdrożenie.
-
Duchowa odnowa zawodu: Powrót do dawidowskiej koncepcji „miłości dusz” mógłby przynieść renesans etosu nauczycielskiego. Nauczyciele, którzy odnajdują w sobie to powołanie, są bardziej zaangażowani, odporni na frustracje i zdolni do prawdziwej pasji. To przekłada się na lepsze relacje z uczniami i głębsze oddziaływanie wychowawcze.
-
Holistyczne wychowanie: Myśl Dawida sprzyja wychowaniu integralnemu, które bierze pod uwagę nie tylko rozwój intelektualny, ale także moralny, emocjonalny i duchowy. W czasach, gdy młodzi ludzie borykają się z kryzysami tożsamości i wartości, taka wizja jest niezbędna.
-
Wzmacnianie autorytetu: Nauczyciel, który jest „prawdziwy”, który żyje zgodnie ze swoimi przekonaniami i dąży do wewnętrznej doskonałości, naturalnie zyskuje autorytet. Nie jest to autorytet oparty na strachu, lecz na szacunku i zaufaniu. To z kolei sprzyja budowaniu lepszej atmosfery w szkole i efektywniejszej pracy.
-
Wychowanie do wartości: Wychowywanie do „odwagi bycia sobą”, do przezwyciężania trudności, do gotowości do ofiary w imię wyższych wartości – to klucz do formowania silnych, odpowiedzialnych i prawych obywateli. W czasach post-prawd i relatywizmu moralnego, te dawidowskie postulaty są pilniejsze niż kiedykolwiek.
-
Przeciwdziałanie wypaleniu zawodowemu: Nauczyciel z „duszą”, czyli silnym poczuciem misji i wewnętrznego spełnienia, jest mniej podatny na wypalenie zawodowe. Jego praca staje się dla niego źródłem sensu i radości, a nie tylko obowiązkiem.
Podsumowując, J. W. Dawid w swojej „O Duszy Nauczycielstwa” ofiarowuje skarbnicę mądrości, która, choć napisana w innym kontekście historycznym, wciąż mówi do nas językiem uniwersalnych prawd. W jego dziele widoczne są głębokie intuicje zbieżne z filozofią wieczystą, a w kontekście współczesnej szkoły – recepta na jej duchową odnowę. Oczywiście, wprowadzenie jego idei wymagałoby gruntownej reformy, nie tylko metod i programów, ale przede wszystkim mentalności i warunków pracy nauczycieli. Jednakże, nawet w obliczu obecnych realiów, każdy nauczyciel może czerpać z Dawidowskiego źródła inspirację do osobistego rozwoju i do pogłębiania swojego powołania. Bo bez tej „miłości dusz”, bez tego wewnętrznego żaru, nawet najbardziej nowoczesna i efektywna szkoła pozostanie jedynie pustą fasadą, pozbawioną prawdziwego sensu i mocy kształtowania serc i umysłów. Dawid przypomina nam, że prawdziwa edukacja zaczyna się tam, gdzie człowiek spotyka człowieka, a dusza dotyka duszy. I to jest prawda, która nigdy nie przestanie być aktualna.