Odsłuch tekstu
Gotowy
[Katarzyna wchodzi na podium, rozgląda się po zgromadzonych dostojnikach kościelnych, głowach państw i wiernych. Jej prosta szata dominikańska kontrastuje z przepychem ceremonii. Patrzy przenikliwym wzrokiem w stronę zgromadzonych i zaczyna mówić pewnym, mocnym głosem]
Stoję przed wami nie jako ta, której należy słuchać z powodu jej tytułów czy zaszczytów, bo takich nie posiadam. Jestem prostą córką Kościoła, którą Bóg w swojej niepojętej mądrości postanowił użyć jako narzędzie. To nie moje słowa dziś usłyszycie, ale słowa samej Prawdy, która wzywa was do przebudzenia!
Patrzę na was – dostojników Kościoła, przywódców narodów, wiernych – i widzę wasze wspaniałe szaty, wasze insygnia władzy, wasze telefony, którymi uwieczniacie tę chwilę. Ale pytam was: gdzie jest wasza dusza? Gdzie jest wasza odwaga? Gdzie jest wasza miłość do Chrystusa, która powinna płonąć jaśniej niż wszystkie światła tego świata?
Kościół mój umiłowany! Płaczę nad tobą jak matka nad dzieckiem, które zabłądziło. Stałeś się instytucją administrującą sakramentami, zamiast być płonącym ogniem, który podpala świat miłością Chrystusa! Wasze dokumenty są eleganckie, wasze komisje liczne, wasze dyskusje niekończące się – a tymczasem dusze giną z pragnienia Prawdy!
Powiadam wam: Bóg nie potrzebuje waszych komitetów! On potrzebuje waszych serc! Serc gotowych krwawić za prawdę, serc gotowych być zmiażdżonymi dla zbawienia dusz!
Wielu z was siedzi na wysokich stolicach, nosząc purpurę i złoto, a jednak drżycie ze strachu przed tym, co powie świat. Drżycie przed niechęcią możnych tego świata. Drżycie przed utratą komfortu i prestiżu! O, gdybyście tak drżeli z lęku przed utratą dusz!
[Wskazuje palcem na zgromadzonych hierarchów]
Jesteście pasterzami! Gdzie jest wasza laska pasterska, którą powinniście uderzać wilki atakujące owczarnię? Zamieniliście ją w miękką poduszkę, na której spoczywacie w bezczynności! Wasze kazania stały się tak gładkie, że spływają po sercach wiernych jak woda po kamieniu, nie pozostawiając śladu!
Gdy słucham was, jak mówicie o dialogu, o towarzyszeniu, o słuchaniu – pytam: Czy Chrystus nie powiedział jasno, co jest prawdą? Czy nie oddał za nią życia? Dialog jest ważny, ale nie kiedy zamienia się w zdradę Prawdy! Nie kiedy staje się wymówką dla bezczynności!
A teraz zwracam się do was, wierni! Przestańcie oczekiwać, że ktoś inny uratuje Kościół! To WY jesteście Kościołem! Każdy z was nosi odpowiedzialność za jego stan!
Wasza wiara stała się wygodnym dodatkiem do niedzielnego poranka, a nie płomieniem, który oświetla każdą decyzję waszego życia. Modlicie się o cuda, a nie chcecie być cudami miłości w waszych domach, miejscach pracy, na waszych ulicach!
Mówię wam – szatan nie boi się katolika, który przyjmuje komunię w niedzielę, a w poniedziałek żyje tak, jakby Bóg nie istniał! Szatan boi się najmniejszego czynu miłości uczynionego z czystego serca. Boi się prawdy wypowiedzianej z odwagą. Boi się duszy, która jest gotowa cierpieć dla Chrystusa!
[Katarzyna zatrzymuje się na moment, rozglądając się po zgromadzonych, jej wzrok łagodnieje]
Słuchajcie mnie, bracia i siostry. Bóg nie kocha Kościoła za to, czym jest, ale Kościół jest tym, czym jest, ponieważ Bóg go kocha! Ta miłość powinna nas spalać od wewnątrz, powinna wypalić nasz strach, naszą obojętność, nasze przywiązanie do tego świata.
Nie mówię wam tych rzeczy, by was potępić, ale by was przebudzić! Krew Chrystusa jest zawsze czerwieńsza niż wasze grzechy! Jego miłosierdzie jest zawsze większe niż wasza słabość!
Ale pamiętajcie – miłosierdzie nie oznacza tolerowania grzechu! Miłosierdzie to prawda podana z miłością, to ręka wyciągnięta, by podnieść upadłego, nie po to, by go zostawić w błocie, ale by pomóc mu wstać i iść drogą świętości!
Do przywódców tego świata mówię: Wasza władza nie pochodzi od was samych, ale została wam powierzona! Będziecie sądzeni nie według tego, ile poklasku zdobyliście, ale według tego, jak służyliście najmniejszym! Wasza polityka powinna być sztuką czynienia dobra, a nie sztuką zdobywania i utrzymywania władzy!
[Katarzyna podnosi dłoń w geście ostrzeżenia]
Wasze pojęcie postępu jest osobliwie wybiórcze! Jesteście dumni z technologii, która pozwala wam zajrzeć w głąb atomu, ale zamykacie oczy na cud rozwijającego się w łonie matki życia. Tworzycie coraz bardziej wyrafinowane maszyny, ale traktujecie ludzkie istoty jak części zamienne! Czy nie widzicie, że w tym najmniejszym z ludzi, jeszcze nienarodzonym, bije serce ukochane przez samego Boga? Każde życie, od poczęcia aż do naturalnej śmierci, jest święte - nie dlatego, że wy tak zdecydowaliście w swoich parlamentach, ale dlatego, że Bóg tak postanowił w swojej odwiecznej mądrości!
[Katarzyna podnosi głos, który rozbrzmiewa teraz z niezwykłą mocą]
Świat stoi w płomieniach! Dusze giną! A wy martwicie się o procedury, o wizerunek, o to, by nikogo nie urazić! O, gdyby wasze serca płonęły miłością do Chrystusa, tak jak powinny, spalilibyście ten świat do fundamentów i odbudowali go na nowo w prawdzie i sprawiedliwości!
Nie łudźcie się – nie ma kompromisu między prawdą a kłamstwem, między światłem a ciemnością. Chrystus nie przyszedł przynieść letni pokój oparty na kompromisach, ale miecz, który oddziela prawdę od fałszu, dobro od zła!
[Jej głos nagle łagodnieje, staje się niemal matczyny]
A jednak, mimo waszych błędów, mimo waszych zdrad i zaniedbań, Bóg wciąż kocha swój Kościół. Kocha was z miłością, która przekracza wszelkie pojęcie. Kocha was nie dlatego, że jesteście dobrzy, ale dlatego, że On jest dobry.
I to właśnie ta miłość jest waszą jedyną nadzieją. Nie wasza mądrość, nie wasze strategie, nie wasze bogactwo – ale ta szaleńcza miłość Boga, który oddał za was swojego Syna.
[Katarzyna klęka nagle przed zgromadzonymi, a jej twarz promienieje wewnętrznym światłem]
Oto klękam przed wami, ja, niegodna służebnica Boża, i błagam was: Przebudźcie się! Wstańcie z letargu! Przyjmijcie ogień Ducha Świętego! Niech wasze życie stanie się żywym świadectwem mocy Zmartwychwstałego Chrystusa!
Świat nie potrzebuje więcej dyplomatów i administratorów. Świat potrzebuje świętych! Świat potrzebuje mężczyzn i kobiet, którzy nie boją się umrzeć dla prawdy! Potrzebuje serc, które biją w rytm Serca Chrystusa!
[Wstaje powoli, rozkłada ręce w geście obejmującym całe zgromadzenie]
Chrystus jest waszą Głową, a wy Jego Ciałem. Każda wasza zdrada rani Go na nowo. Każdy wasz akt miłości przynosi ulgę Jego cierpieniu.
Przyjmijcie moją naganę jako znak miłości, bo tylko ten, kto kocha, ma odwagę mówić prawdę. I przyjmijcie moją nadzieję jako wezwanie do działania, bo nie jest jeszcze za późno, by rozpalić ogień, który przemieni oblicze tej ziemi.
[Katarzyna robi znak krzyża nad zgromadzeniem]
Niech Bóg, który jest Miłością, da wam odwagę, by kochać tak, jak On kocha – do końca, bez kompromisów, bez strachu. Bo tylko taka miłość może zbawić ten świat.
Amen.